Dziennik internetowy

Pisany prawie codziennie przez kreatywnego malkontenta...

Co tam panie w polityce cz.6

Kaczmarek: Prezydent wiedział, że byłem w PZPR

“Byłem w PZPR i sześć lat temu powiedziałem to Lechowi Kaczyńskiemu. Był wtedy ministrem sprawiedliwości i powołał mnie na wiceprokuratora krajowego” - twierdzi Janusz Kaczmarek w rozmowie z “Gazetą Wyborczą”. Dodaje, że nie wierzy, by prezydent nie przekazał tej wiedzy Jarosławowi Kaczyńskiemu.

Były minister spraw wewnętrznych i administracji cały czas mówi, że przed nikim nie ukrywał, iż był członkiem PZPR. Zatajanie tego faktu zarzucił Kaczmarkowi premier Jarosław Kaczyński, twierdząc, że były minister specjalnie oszukiwał, aby “bronić układu”.

Kaczmarek stanowczo zaprzecza. Zapewnia, że o swojej przeszłości informował Lecha Kaczyńskiego, który powołał go na wiceprokuratora krajowego. “Zdziwiłoby mnie, gdyby nie powiedział tego swojemu bratu. Poza tym informacje te są dostępne w mojej teczce personalnej w Ministerstwie Sprawiedliwości. Wszyscy zatem musieli o tym wiedzieć” - przekonuje Kaczmarek. Teczką personalną zasłania się również wtedy, kiedy ”GW” przypomina, że i jej kiedyś mówił, iż do PZPR nie należał.

Były minister twierdzi, że ataki na niego mają pozbawić go wiarygodności, gdyby stanął przed komisją śledczą. Zapewnia też, że po powrocie z urlopu we Włoszech ujawni rolę Zbigniewa Ziobry w śledztwie w sprawie seksafery.

Premier: Kaczmarek chronił potężny układ

Premier potwierdza, że były minister spraw wewnętrznych Janusz Kaczmarek go okłamał. Ale to jeszcze nie wszystko, bo Jarosław Kaczyński przyznaje w wywiadzie dla “Rzeczpospolitej”, że Kaczmarek osłaniał wielki układ biznesowy.

“Prawda jest taka, że Kaczmarek chronił potężny układ biznesowy, który ma zresztą nie jednego reprezentanta w życiu publicznym” - twierdzi premier.

Jarosław Kaczyński przyznaje, że były minister go okłamał. Nie zdradza konkretnie, o co chodziło, ale uchyla rąbka tajemnicy. Spotkanie odbyło się dzień przed wyrzuceniem Kaczmarka z rządu. “To była rozmowa z pytaniem, czy kogoś widział czy nie. W sposób niezwykle przekonujący, ale mówił nieprawdę” - relacjonuje premier.

“Rzeczpospolita” dopytuje: “Chodziło o pana Jaromira Netzla czy o posła Lecha Woszczerowicza, którzy mieli ostrzec Leppera o planowanej przez CBA akcji w Ministerstwie Rolnictwa?” Szef rządu odpowiada: “O żadnego z nich. Chodziło o co innego, ale powiedzieć tego w tej chwili nie mogę. Dowiecie się państwo, chyba że dojdzie do zmian politycznych, po których sprawa zostanie ukręcona a my będziemy uchodzić za przestępców. Trudno”.

Według premiera fakt, iż w ciągu roku, kiedy sprawował funkcję szefa rządu, dorobił się trzech wielkich wrogów politycznych - Janusza Kaczmarka, Andrzeja Leppera i Romana Giertycha - jest “jeszcze jednym dowodem na to, że walka o zmiany w Polsce jest potężna”.

“Teraz wszyscy śmieją się z układu. A przecież przykład Kaczmarka pokazuje, że układ jest i to piekielnie silny, skoro był w stanie wprowadzić ludzi nawet do takiego rządu, jak nasz. A co do tych pozostałych dwóch panów… Przykro mi” - mówi szef rządu.

Na pytanie czy przyjąłby funkcję wicepremiera w gabinecie Donalda Tuska, Jarosław Kaczyński stawia inne pytanie. “Na razie nic nie słyszałem o propozycjach Donalda Tuska, ale przede wszystkim jestem przekonany, że za parę miesięcy aktualne będzie inne pytanie: czy Donald Tusk chce być w koalicji ze zwycięskim PiS-em. Inna rzecz, że ja lubię być szefem partii, a premierostwo traktuję jako bardzo trudny obowiązek, choć oczywiście nie będę się uchylać” - dodaje premier.

I tak oto premier został w mijającym tygodniu odkrywcą …