Polska-Niemcy
Niemieccy politycy krytykują Jarosława Kaczyńskiego za opinię, że w ich kraju dzieje się coś niedobrego, coś, co przypomina sytuację z lat 30. minionego stulecia. Media wykorzystują wypowiedź premiera do nowych ataków na Polskę
- To nieusprawiedliwiona i historycznie fałszywa analiza - stwierdził wczoraj minister spraw zagranicznych Frank-Walter Steimeier. Była to odpowiedź na pytanie jednego z korespondentów, jak ocenia „porównanie RFN do III Rzeszy”. Steinmeier zapewnił, że zamierza rozwijać kontakty z Polskąibędzie dążył do rozmów z minister Anną Fotygą. Jego zdaniem w czasie dyskusji na szczycie w Brukseli „doszło do zadrażnień i popadania w przesadę”, co było rezultatem „różnicy interesów”. Dał jednak wyraźnie do zrozumienia, że po stronie Niemiec jest wiele krajów, które nie akceptują posługiwania się przez Polskę przesądami.
Budzenie resentymentów
Zdecydowanie bardziej krytycznie ocenił wypowiedź Jarosława Kaczyńskiego Gunther Kirchbaum (CDU), szef Komisji Europejskiej Bundestagu. - Jest absolutnie nie do przyjęcia. To najlepszy dowód, że w Warszawie nie zauważa się przemian, j akie nastąpiły w Europie i w Niemczech. Nikt nie powinien w Europie XXI wieku świadomie odwoływać się do resentymentów. To szkodzi wszystkim - powiedział „Rzeczpospolitej”.
Znany historyk Arnulf Baring uznał wypowiedź polskiego premiera za absurdalną. - Nie ma najmniejszego podobieństwa między latami 30 XX w. a obecną sytuacją. Europa jest inna i Niemcy są inni. Bracia Kaczyńscy nie zauważają zmian w niemieckiej mentalności, bo mało znają nasz kraj - oświadczył.
Merkel łagodzi
Kanclerz Angela Merkel próbowała wczoraj poprawić atmosferę między Polską a Niemcami. Podczas wystąpienia w Parlamencie Europejskim zapewniała, że Niemcy pragną mieć z Polską tak dobre stosunki jak z Francją. - Dla nas nasz polski sąsiad jest odpowiednikiem naszego francuskiego sąsiada - powiedziała. - Ciąży na nas odpowiedzialność wynikająca z historii i zrobimy wszystko, by wziąć ją na siebie. Mam wielu przyjaciół w Polsce i wiem,że atmosfera jest inna, niż donoszą media.Mówiąc o szczycie UE, podkreśliła, że nie chce patrzeć wstecz: Wszyscy wiedzą, że punkt wyjścia do negocjacji był bardzo trudny. Istniało ryzyko pogłębienia podziałów w Europie i paraliżu, co miałoby skutki trudne do opisania.
Jej przemówienie nagrodzono burzą oklasków.
Kolejne ataki niemieckiej prasy
Niemieckie media znów jednak przystąpiły do ataku. Czytany przez ponad 5 min Niemców „Bild” opublikował wczoraj zdjęcie Jarosława Kaczyńskiego celującego z karabinu. Jego brat wystąpił w góralskim stroju z ciupagą. Tytuł głosi „Bliźniacy Krawallscy dolewają oliwy do ognia”. Słowo „krawallski” pochodzi od „krawall machen”, co oznacza „urządzać burdy”. Dziennik domaga się sankcji UE wobec Polski, przypominając, że siedem lat temu Unia karała w ten sposób Austrię, gdy członkiem koalicji rządowej została skrajnie prawicowa partia Jórga Haidera. „Niemieckie władze nie mogą tego dłużej tolerować” - pisze „Bild”. Redakcja przypomina, że od 2009 roku będzie możliwe dobrowolne wystąpienie Polski z UE.
Erika Steinbach żałuje, że Kaczyńscy jeszcze żyją
Zamieszanie stara się wykorzystać Erika Steinbach. W „Welt-Onli-ne” czyni braciom Kaczyńskim wyrzut, że jeszcze żyją, choć byli zdecydowani umrzeć za pierwiastek. Wypowiedź spotkała się z ostrą krytyką internautów. Zarzucili Steinbach, że „chce się wypromować”, i przypomnieli, że bracia Kaczyńscy doszli do władzy w wyniku demokratycznych wyborów w Polsce. „Der Tagesspiegel” skarży się, że polski premier „zrobił awanturę”z powodu zamieszczonej na łamach tej gazety karykatury . Pokazuje ona Angelę Merkel, która proponuje zamiast systemu podwójnej większości potrójną większość, to znaczy 55 procent krajów, 65 procent ludności plus „pierwiastek z 50 procent zabitych podczas drugiej wojny światowej
Jarosław Kaczyński miał się zwrócić do rządu niemieckiego z protestem: „ Ostrzegam niemiecki rząd . Nie powinien tolerować wypowiedzi które mogą doprowadzić do najgorszego. To znaczy do wielkiego nieszczęścia w Europie”- cytuje gazeta.
Wielu Niemców nadal jednak darzy nas sympatią. Sondaż tygodnika „Stern” wskazuje, że dwie trzecie Niemców uważa nas za sympatycznych sąsiadów. Jedynie co piąty z nich jest przeciwnego zdania.
Powyższy tekst jest cytatem artykułu pt. “Wojna na słowa z Niemcami” zamieszczonego w Rzeczpospolitej w dniu 28 czerwiec 2007 roku.
Artykuł ten podaje przykłady świadczące o pogorszeniu się i tak skomplikowanych stosunków polsko-niemieckich.I trudno tu obarczać za ten stan rzeczy tylko stronę niemiecką. Nasi przedstawiciele mają w tej sprawie duża przewagę w zagadnieniach przyczynowo-skutkowych .
lch777